Jedzenie na jachcie: Co kupić i jak gotować? Poradnik kuchni jachtowej

Mawia się, że „głodna załoga to zbuntowana załoga”. Na morzu jedzenie pełni funkcję o wiele ważniejszą niż na lądzie. To nie tylko paliwo dla organizmu, ale też element budujący morale, wyznaczający rytm dnia i będący jedną z głównych przyjemności podczas rejsu. I na wstępie zaznaczam, że wpis ten dotyczy dalekich rejsów i długich przelotów. Podczas turystycznego pływania w Chorwacji, Grecji czy Włoszech, na ogół nie ma problemu, by zatrzymać się w osłoniętej zatoczce, by przygotować posiłek. Zazwyczaj też codziennie staje w porcie lub na tyle blisko cywilizacji, że zdobycie świeżych bułek na śniadanie nie stanowi problemu. O ile dany kraj oferuje coś takiego jak dobre pieczywo; ale o tym innym razem. A zatem zaopatrzenie się w świeże, smaczne, lokalne produkty jak i sposób gotowania nie różnią się zasadniczo od tego, co robimy w domu. No może poza liczbą osób przy stole.

Jednak gotowanie na jachcie, który przemierza bezkres Oceanu różni się dość znacząco od tego, do czego jesteś przyzwyczajony/a. 

Specyfika kambuza – kuchnia w ruchu

Zanim przejdziesz do planowania menu, musisz zrozumieć, z czym przyjdzie Ci się zmierzyć. Jachtowa kuchnia jest mała, ciasna i… ruchoma.

  • Jacht się porusza: We wszystkich trzech płaszczyznach, czasem jednocześnie. Cokolwiek postawisz na blacie kuchennym – zacznie żyć swoim życiem. I pal licho rozbitą szklankę. Wyobraź sobie spadajacy garnek z gorącą wodą. Albo kologram mąki… Dlatego jachtowym „must have” są antypoślizgowe maty, podkładki, itp., które są w stanie utryzmać w miejscu garnek nawet przy fali sięgającej 3 metrów.
  • Kuchenka na kardanie: Jachtowe kuchenki gazowe są zawieszone na wahadłach (kardanach), dzięki czemu poziomują się niezależnie od przechyłu jachtu. Wygląda to zabawnie, ale trzeba uważać – garnek stoi prosto, ale kucharz już nie. Minusem jest także to, że ów przegub działa tylko w osi poprzecznej jachtu, nie chroni więc przed kołysaniem wzdłużnym.
  • Ograniczone miejsce: Lodówka na jachcie jest zazwyczaj mała. Na szczęście minęły już czasy, kiedy działała tylko wtedy, gdy włączony był silnik lub gdy akumulatory są pełne. Jednak jej pojemność stanowi zawsze istotne ograniczenie dla zapasów wymagających niskich temperatur. Na jachtach jednokadłubowych, o długości do 15 metrów, pojemność sumaryczna lodówek rzadko przekracza 200 litrów. Ale na katamaranach (gdzie miejsca jest więcej) montowane są „domowe” dwudrzwiowe lodówkozamrażarki. Oczywiście nie ma nic za darmo. Zużycie prądu, zwłaszcza w ciepłym klimacie, nie jest tu bez znaczenia. Podobnie rzecz ma się z miejscem do przechowywania produktów suchych czy puszkowanych. Trzeba upychać gdzie się da. A co najważniejsze – „na sztywno”, by nie przemieszczały się.
  • Ograniczone zasoby: Woda słodka jest limitowana – zbiorniki mają swoją pojemność, zazwyczaj kilkaset litrów. Nawet jeśli na jachcie jest odsalarka, co w dalekich rejsach jest standardem*, to ogranicza nas jej wydajność – kilkadziesiat – sto litrów na godzinę. Aby napełnić zbiorniki musi pracować kilka godzin. Nie ma więc mowy o zmywaniu przy otwartym kranie. Aby pracowała potrzebuje prądu, przy czym jej moc jest na tyle duża, że akumulatory nie wystarczają. Trzeba włączyć silnik lub generator, chyba, że masz na jachcie dużo paneli słonecznych. Podobnie rzecz ma się z prądem – akumulatory mają swoją pojemość, trzeba je doładowywać. Panele nie zawsze wystarczają a uruchomiony silnik konsumuje ropę, której ilość w zbiornikach jest ograniczona.
  • Bezpieczeństwo: Gotowanie wrzątku na falach to ryzyko poparzenia. Dlatego garnki bezwględnie muszą być zabezpieczone na kuchence specjalnymi chwytakami. W trudnych warunkach atmosferycznych dobrym nawykiem jest gotowanie w spodniach od sztormiaka. Są wysokie i… nieprzemakalne, więc ewentualne wylanie na siebie wrzącej zupy nie jest już tak niebezpieczne.

* Jeśli ktoś proponuje Ci rejs przez Atlantyk na jachcie bez odsalarki, to usiądź i sobie to na spokojnie rozrysuj. Policz ile wody zużywasz do umycia się, zębów, mycia naczyń (nie ma zmywarki!), gotowania, itd. Pomnóż to przez 21 lub 14 (zależy czy płyniecie z Wysp Kanaryjskich czy Wysp Zielonego Przylądka) i pomnóż przez liczbę załogi. Co wyszło? To teraz ćwiczenia praktyczne. Masz 2 litry wody (słownie: DWA LITRY) do celów higienicznych dziennie. Płyniecie na Karaiby, więc jest raczej ciepło. Oczywiście, że da się. Ale warto mieć tego świadomość.

Aprowizacja – co kupić na rejs?

Planowanie zakupów (zaprowiantowania) to logistyczne wyzwanie. Musisz kupić tyle, by starczyło dla całej załogi, ale nie tyle, by jedzenie się zmarnowało lub nie zmieściło w bakistach.

Złote zasady zakupów na jacht:

  1. Produkty suche (baza): Ryż, makaron, kasza kuskus (idealna, bo nie wymaga gotowania, tylko zalania wrzątkiem), płatki owsiane, tortille. Wszystko co jest niepsujące i łatwo to zmieścić w bakistach.
  2. Dania „jednogarnkowe”: Planuj posiłki, które można zrobić w jednym garnku (leczo, risotto, makaron z sosem itp.). Kuchenka na jachcie ma zazwyczaj dwa palniki, więc gotowanie „Masterchef” na 4 garnki raczej nie wchodzi w grę. Mniej zmywania to też większa oszczędność wody. Ale nie daj się zwariować. Nie da się jeść przez 2 tygodnie makaronu z czerownym sosem. Jeśli warunki pozwalają – baw się gotowaniem! Załoga na pewno to doceni.
  3. Warzywa i owoce: Zorganizuj siatkę na owoce, którą powiesisz w przewiewnym miejscu. To wydłuży czas ich przechowywania. Wybieraj to niedojrzałe oraz nieuszkodzone. Ziemniaki, cebule, czosnek, kabaczki,, kapusta, buraki, jabłka, pomarańcze, cytryny, limonki, marchewki, ogórki, cukinia, ananas, gruszki, grejpfrut – bez problemu wytrzymają dwa tygodnie podróży. Przeglądaj je regularnie.
  4. Konserwy i słoiki: Na morzu „puszki” wracają do łask. Tuńczyk, pomidory w puszce, kukurydza, fasola, gotowe sosy pesto czy oliwki to ratunek, gdy nie ma warunków na wielkie gotowanie.
  5. Woda: To najważniejszy punkt. Przyjmuje się minimum 2 litry wody pitnej na osobę na dobę. Woda w zbiornikach jachtowych służy do zwykle mycia i gotowania (po przegotowaniu), ale do picia „na surowo” używa się zwykle wody butelkowanej. 
  6. Przekąski: Czekolada, batony energetyczne, orzechy, krakersy. Są niezbędne gdy choroba morska nie pozwala na normalny posiłek. A po tygodniu w morzu baaardzo „chce się” czegoś o wyrazistym smaku. Wtedy siatka czy czekolada to dobry element urozmaicający dietę. Podobnie warto je wydać kiedy jest ciężko – nastrój siada, lub ze względu na pogodę jest dużo mokrej pracy przy sterze czy żaglach. Są świetną nagrodą dla załogi.

Jak przechowywać jedzenie na jachcie?

Jacht nie jest z gumy, a szafki mają nieregularne kształty.

  • Unikaj szkła: Jeśli to możliwe, przelewaj napoje do plastiku. Szklane słoiki zabezpiecz skarpetami lub owiń ręcznikami papierowymi, by nie brzęczały i nie stłukły się na fali.
  • Warzywa poza lodówką: Ziemniaki, cebulę i owoce trzymaj w specjalnych siatkach podwieszanych lub w ciemnych, przewiewnych bakistach. W lodówce trzymaj tylko to, co naprawdę tego wymaga (mięso, nabiał, piwo).
  • Opisuj puszki: Jeśli kupujesz dużo puszek, warto podpisać je markerem na wieczku (np. „POMIDORY”, „TUŃCZYK”). Gdy etykieta odmoknie w wilgotnej bakiście, nadal będziesz wiedzieć, co jesz.

Gotowanie w praktyce – triki żeglarskie

Życie w kambuzie rządzi się swoimi prawami. Oto kilka sprawdzonych patentów:

  • Oszczędzanie wody przy zmywaniu: Naczynia najpierw myjemy w wodzie morskiej (w wiadrze na pokładzie lub w zlewie, jeśli jest pompka wody zaburtowej), a dopiero na koniec płuczemy je krótko w słodkiej wodzie.
  • Gotowanie na wodzie morskiej: Makaron i ziemniaki można gotować w mieszance wody słodkiej i słonej (proporcja 2:1 lub 3:1). Oszczędzasz słodką wodę i nie musisz solić potraw. Warunek: woda morska musi być czysta (z dala od portu).
  • Szybkowar: Na dłuższych rejsach to skarb. Gotuje szybciej (oszczędność gazu), zużywa mniej wody i jest szczelnie zamknięty (bezpieczeństwo przy przechyłach).
  • Kto gotuje? Zazwyczaj załoga dzieli się na wachty kambuzowe. Dwie osoby przygotowują posiłki i zmywają przez cały dzień, nie mają za to wacht nawigacyjnych. Następnego dnia zmiana. Skipper zazwyczaj jest zwolniony z gotowania.

Choroba morska a jedzenie

Gdy Neptun kołysze, apetyt znika. Jednak pusty żołądek to najgorszy wróg przy chorobie morskiej.

  • Co jeść? Suche produkty: sucharki, krakersy, chleb, paluszki. Imbir (herbata imbirowa, ciastka) działa łagodząco na mdłości. Dobrze sprawdza się kisiel. No i w obie strony smakuje tak samo. 
  • Czego unikać? Potraw tłustych, ciężkostrawnych, bardzo pikantnych, dużej ilości kawy i soku pomarańczowego (kwas).
  • Cola: Odgazowana Cola to stary żeglarski sposób na uspokojenie żołądka.

    FAQ – Najczęściej zadawane pytania

    Czy na jachcie można pić alkohol?

    Złota zasada brzmi: na morzu (w trakcie żeglugi) obowiązuje prohibicja. Czasami, przy ważnych okazjach, kapitan pozwala na lampkę wina lub jedno piwo. Jednak tego typu okazje to raczej przejście równika niż „o! południe!”. Po dopłynięciu do portu – nie ma przeciwwskazań. Bezpieczeństwo jest najważniejsze. Stare żeglarskie przysłowie mówi, że do tratwy ratunkowej łatwiej wchodzi się na trzeźwo.

    Czy woda z jachtowego zbiornika nadaje się do picia?

    Dużo zależy od tego jaki jest stan zniorników. Na jachcie, na którym spędziłem dwa lata w rejsie dookoła świata, gdzie dbałem o nie i regularnie czyściłem – piliśmy odsolony Atlantyk i Pacyfik, przepuszczony potem przez filtr typu Dafi. To nie była najsmaczniejsza woda, ale żadnych problemów gastrycznych nie mieliśmy. W większości wypadków – po przegotowaniu woda ze zbiorników bez problemu nadaje się do spożycia.