SAN BLAS to archipelag który formalnie należy do Panamy, ale to region autonomiczny, gdzie mieszkają Indianie Kuna (Guna) Yala. 400 malowniczych wysp i wysepek rozsianych po turkusowych wodach Morza Karaibskiego czasem wielkości takiej, że zmieszczą się tylko dwie palmy, czasem – cała wioska. Każda z nich zachwyca dziewiczym pięknem: białym, miękkim piaskiem, palmami kokosowymi i krystalicznie czystą wodą, która kusi do kąpieli i nurkowania. Cudowne wody, rafy koralowe bogate w ryby, ośmiornice i langusty a nawet rekiny rafowe. 

Podczas rejsu poczujesz prawdziwą wolność, żeglując między idyllicznymi tropikalnymi wyspami, gdzie życie toczy się w harmonii z naturą. Odwiedzisz tradycyjne wioski Indian Kuna, którzy od wieków zamieszkują ten region i pielęgnują swoją kulturę oraz unikalny styl życia. Spróbujesz świeżych owoców morza, przygotowywanych przez lokalnych mieszkańców, i wsłuchasz się w szum fal, który stanie się Twoją codzienną melodią.

Każdy dzień na San Blas to nowa przygoda – możesz snorkelować wśród kolorowych raf koralowych, relaksować się na bezludnych plażach lub podziwiać zachody słońca, które malują niebo w spektakularnych odcieniach pomarańczu i różu. To miejsce, gdzie czas zwalnia, a Ty możesz cieszyć się każdą chwilą w prawdziwym raju na ziemi.

Na czym?

Katamaran 40-45 stóp, a więc w rozsądnej wielkości i komforcie. Na pewno będzie wyposażony w odsalarkę, wiatraki w kabinach i prawdopodobnie klimatyzację. Co ważne – nie lubię pływać w „kurniku”, gdzie nie ma miejsca na prywatność i schowanie walizek, dlatego na pokładzie będzie max 8 uczestników rejsu.

Jeśli lubisz ścisk, chodzenie po głowach ludzi śpiacych w mesie i reglamentowanie wody, bo jacht z odsalarką kosztuje więcej – zapraszam do konkurencji.

Cena: 2 400 euro / miejsce w kabinie 2 osobowej z łazienką.

W cenie: miejsce na jachcie, ponton, silnik do pontonu, zabawki wodne, opieka polskojęzycznego skippera doskonale znającego akwen i jego atrakcje, który żeglował tu niejednokrotnie a nie jedynie „palcem po mapie”

Kasa jachtowa:  250 dolarów  – paliwo, woda, bojki, wyżywienie, napoje. Rozliczana po rejsie.

Loty z Warszawy do Panamy od 4 000 PLN w obie strony z bagażem.

   

Najczęściej zadawane pytania (FAQ) – Karaiby w wersji Robinson Crusoe

Jeśli marzysz o miejscu, gdzie czas się zatrzymał, nie ma wielkich hoteli, a jedynym śladem cywilizacji jest Twój jacht – Panama jest kierunkiem dla Ciebie. Wyspy San Blas (znane lokalnie jako Guna Yala) to definicja raju utraconego. To ponad 365 wysepek rozrzuconych na turkusowym morzu, z których większość jest bezludna. Poniżej odpowiadamy na pytania dotyczące specyfiki tego regionu, który różni się diametralnie od komercyjnych Karaibów, jakie znamy z broszur biur podróży.

  
 

To określenie nie jest na wyrost. Archipelag San Blas oparł się masowej turystyce dzięki autonomii rdzennej ludności Guna. Nie znajdziesz tu resortów all-inclusive, głośnych skuterów wodnych ani dyskotek. Jest za to natura w najczystszej postaci. Biały piasek, palmy kokosowe chylące się ku wodzie i rafa koralowa tętniąca życiem tuż przy brzegu. To miejsce dla osób, które chcą się całkowicie odciąć od świata (dosłownie – zasięg telefonii jest tu ograniczony) i żyć rytmem wschodów i zachodów słońca.

Wybierając rejsy San Blas, decydujesz się na powrót do korzeni. To doświadczenie bycia "Robinsonem Crusoe", ale w komfortowych warunkach na pokładzie jachtu. Możesz codziennie budzić się przy innej wyspie, na której będziesz jedynym gościem. Mówi się, że Wyspy San Blas oferują jedną wyspę na każdy dzień roku, a każda z nich wygląda jak wycięta z pocztówki. To unikalna okazja, by zobaczyć Karaiby takimi, jakimi były 50 lat temu, zanim pojawił się masowy przemysł turystyczny. 

To najważniejszy aspekt kulturowy wyprawy. Archipelag San Blas to terytorium autonomiczne (Comarca Guna Yala), zarządzane przez Indian Guna. Są oni dumni ze swojej niezależności i tradycji. Żeglując tutaj, jesteś gościem w ich domu i musisz przestrzegać ich zasad. Guna żyją w tradycyjnych chatach krytych strzechą, przemieszczają się drewnianymi dłubankami (ulu) i żyją głównie z rybołówstwa oraz sprzedaży kokosów.

Podczas rejsy San Blas, z pewnością spotkasz mieszkańców, którzy podpłyną do Twojego jachtu, oferując świeże ryby, langusty (w sezonie) lub słynne rękodzieło – Molas. Są to wielowarstwowe, kolorowe tkaniny wyszywane przez kobiety Guna, będące prawdziwymi dziełami sztuki. Kontakt z tą kulturą jest fascynujący. Warto pamiętać, że każda palma kokosowa na Wyspach San Blas ma swojego właściciela – kokos to dla Guna "waluta", więc nie wolno ich samodzielnie zrywać czy zbierać z plaży bez pozwolenia. Szacunek do ich praw i zwyczajów jest kluczem do udanego pobytu.

To kluczowa różnica między San Blas a np. Brytyjskimi Wyspami Dziewiczymi. Na terenie Guna Yala nie ma marin, portów jachtowych, stacji benzynowych dla jachtów czy supermarketów. Archipelag San Blas to dzicz. Jacht, którym płyniesz, musi być całkowicie samowystarczalny. Woda słodka pochodzi z odsalarki (watermaker), prąd z paneli słonecznych i generatora, a zapasy jedzenia muszą wystarczyć na cały rejs (z wyjątkiem świeżych ryb i owoców kupowanych od lokalnej ludności). Dlatego organizując rejsy San Blas, logistyka aprowizacji jest kluczowa i odbywa się zazwyczaj jeszcze w Panamie (mieście) lub w porcie macierzystym poza strefą autonomiczną. Brak infrastruktury ma jednak swój ogromny plus – brak tłumów. Kotwiczy się w osłoniętych lagunach, na krystalicznie czystej wodzie. Brak świateł miast sprawia, że nocne niebo nad Wyspami San Blas jest jednym z najpiękniejszych, jakie można zobaczyć na półkuli północnej, z Drogą Mleczną widoczną jak na dłoni.

Panama leży blisko równika, więc jest ciepło przez cały rok. Wyspy San Blas znajdują się poza głównym pasem huraganów, co czyni je bezpiecznym kierunkiem żeglarskim nawet wtedy, gdy na północnych Karaibach szaleją sztormy. Sezon żeglarski trwa tu w zasadzie 12 miesięcy, ale wyróżniamy dwie pory. Pora sucha (grudzień-kwiecień) to czas, gdy wieją silniejsze pasaty (idealne dla żeglarzy lubiących wiatr), wilgotność jest niższa, a niebo bezchmurne. Jest to szczyt sezonu turystycznego.

Pora deszczowa (maj-listopad) charakteryzuje się słabszym wiatrem i możliwością wystąpienia opadów, zazwyczaj krótkotrwałych. W tym okresie Archipelag San Blas jest jeszcze bardziej zielony, woda spokojniejsza (lepsza widoczność do snorkelingu), a ruch turystyczny mniejszy. Niezależnie od terminu, woda zawsze ma temperaturę około 27-29 stopni. Planując rejsy San Blas, warto wziąć pod uwagę te różnice – żeglarze sportowi wybiorą styczeń, a miłośnicy nurkowania i absolutnej ciszy mogą preferować czerwiec lub lipiec.

Choć jednokadłubowce również pływają w tym rejonie, rejsy San Blas są zdominowane przez katamarany i ma to swoje uzasadnienie. Po pierwsze – zanurzenie. Wiele najpiękniejszych kotwicowisk znajduje się za barierą rafową, na bardzo płytkiej wodzie. Katamaran pozwala wpłynąć tam bezpiecznie i zakotwiczyć "na basenie", blisko plaży. Po drugie – przestrzeń życiowa. W klimacie tropikalnym, gdzie temperatura rzadko spada poniżej 25 stopni w nocy, wentylacja i cień są na wagę złota.

Katamaran oferuje duży, zadaszony kokpit i salon z panoramą, co pozwala cieszyć się widokami bez smażenia się na słońcu. Dodatkowo, stabilność dwukadłubowca sprawia, że życie na kotwicy (a na Wyspach San Blas stoi się na niej 100% czasu) jest znacznie bardziej komfortowe – jacht nie kołysze się, co eliminuje chorobę morską. Biorąc pod uwagę konieczność spędzania całego czasu na jachcie (brak restauracji na lądzie), komfort, jaki daje katamaran, jest nie do przecenienia.

Wyprawa na Archipelag San Blas to przygoda sama w sobie. Najpierw należy dolecieć do Panama City (stolicy). Stamtąd organizowany jest transfer na wybrzeże. Zazwyczaj odbywa się on samochodami terenowymi 4x4, ponieważ droga przez dżunglę, choć malownicza, jest kręta i górzysta (podróż trwa ok. 3-4 godziny). Dojeżdża się do małego portu w Carti, skąd odbierają nas szybkie łodzie motorowe (lanchas), które dowożą załogę bezpośrednio na jacht zakotwiczony między wyspami.

Alternatywą są loty awionetkami na małe pasy startowe na wyspach (np. Corazon de Jesus), co oszczędza czas i oferuje spektakularne widoki z góry na Wyspy San Blas, ale jest droższe i uzależnione od warunków pogodowych. Niezależnie od wybranej drogi, moment, w którym po raz pierwszy widzisz ten archipelag na horyzoncie, rekompensuje trudy podróży. Rejsy San Blas wymagają pewnego wysiłku logistycznego, ale to właśnie ta izolacja gwarantuje, że miejsce to wciąż pozostaje dzikie i autentyczne.